Najpierw Polacy przysyłali na Wyspy swoich hydraulików i malarzy, teraz polskie rośliny ogrodowe wypierają lokalne gatunki. Okazało się, że większość drzewek sprzedawanych przez brytyjskie szkółki leśne, jako lokalne gatunki, w rzeczywistości pochodzi z Europy Wschodniej.
Większość tzw. dębów angielskich wyrasta z żołędzi sprowadzonych z Polski lub innych wschodnioeuropejskich lasów. Jak podaje Garden Industry Monitor, sektor ogrodniczy w Wielkiej Brytanii wart jest około 5 miliardów funtów. Eksperci szacują, że prawie 90% sprzedawanych roślin pochodzi z zagranicy. Jesto to wynikiem ogromnych cięć budżetowych, jakie miały miejsce około 20 lat temu, kiedy znacznie zmniejszono nakłady na badania botaniczne. Zawieszono brytyjskie inwestycje związane z rozmnażaniem i ulepszaniem gatunków roślin, dlatego teraz sprzedawcy zmuszeni są je importować Jon Rose z Suffolk, specjalizujący się w rodzimych gatunkach roślin wierzy, że taki stan rzeczy może mieć szersze, ekologiczne konsekwencje i wpłynie na przyrodę. Drzewa pochodzące z innych zakątków świata różnią się genetycznie od brytyjskich, choćby odpornością na inne warunki pogodowe.
Niektórzy plantatorzy uważają jednak, że skorzystali bardzo na imporcie. Dzięki wymianie z krajami Europy Wschodniej zyskali większą różnorodność oraz konkurencyjność.


