Londyn ma Big Bena, a Warszawa? Warszawa też ma zegar, ale... długu publicznego. W centrum Warszawy, z inicjatywy prof. Leszka Balcerowicza, pojawił się zegar, który bezlitośnie odlicza zadłużenie Polski.
Dług Polski co minutę powiększa się o 100 tysięcy złotych
Najsłynniejszy licznik długu publicznego wisi na Times Square w Nowym Jorku, który pojawił się tam w 1989 r. za sprawą dewelopera Seymour’a Durst’a. Durst w ten sposób chciał zwrócić uwagę Amerykanów na zadłużenie ich kraju. Niestety, już w październiku 2008 r. na zegarze skończyła się skala, kiedy zadłużenie rządu federalnego przekroczyło 10 bln dolarów. Prof. Leszek Balcerowicz, podobnie jak Durst w USA, stał się inicjatorem zamontowania takiego zegara w stolicy Polski. To świecące cacko, ustawione w centrum Warszawy przy skrzyżowaniu Al. Jerozolimskich i ul. Marszałkowskiej, katuje przechodniów, wzrastającą z każdą sekundą liczbą, wskazującą zadłużenie Polski. Dług Polski co minutę powiększa się o 100 tysięcy złotych, godzina to już 6 mln złotych, a doba...ponad 150 mln złotych! Agnieszka, która pierwszy weekend października spędziła w swoim rodzinnym mieście, miała okazję ‘podziwiać’ licznik na pawilonie „Cepelii” , i jak twierdzi, nie był to przyjemny widok: - Jak zobaczyłam ten zegar, to stanęłam jak wryta i patrzyłam na ten licznik przez dobrą minutę. A tu co sekundę liczby przeskakują do przodu – mówi warszawianka. - Po co nam pokazują ile mamy długu? Nie dość, że Polacy oszczędzają, żyją prawie na granicy ubóstwa, to jeszcze mamy czuć się winni, że popadamy w takie zadłużenie?! Ilu z nas wyjechało za granicę, żeby mieć za co żyć?!
Rząd chce zawiesić część ulg i zwolnień
Leszek Balcerowicz, poprzez ustawienie licznika, chce uświadomić Polakom, jak poważne jest zadłużenie naszego kraju, i przekonać obywateli do reform finansów publicznych, które w obecnej sytuacji gospodarczej Polski są koniecznością. Minister fiansów Jacek Rostowski zakłada, że w przyszłym roku dochód budżetu państwa wyniesie 273,3 mld złotych, z kolei państwo czekają wydatki w wysokości 313,5 mld złotych. Dziura budżetowa w wysokości 40,2 mld złotych będzie załatana kolejną pożyczką rządu, a to oznacza, że zadłużenie Polski sięgnie 54,3 % produktu krajowego brutto. Jeśli Polska w najbliższych latach przekroczy próg 55% PKB, wówczas resort finansów będzie zmuszony wprowadzić tzw. procedury ostrożnościowe. Co to oznacza? Rząd będzie miał prawo wprowadzić podwyżki stawek VAT, a także zawiesić część ulg i zwolnień w podatku dochodowym osób fizycznych, a to wszystko w wyniku przyjęcia takiego zapisu w „Strategii zarządzania długiem publicznym w latach 2011-2014” przez Radę Ministrów.
Polscy ekonomiści łamią sobie głowy, czy samo podnoszenie podatków ochroni Polskę przed bankructwem, a póki co , zegar wywołuje dużo zamieszania, i potrzeba chyba wielu miesięcy, by mieszkańcy Warszawy przywykli do niego, jako do kolejnej ‘ozdoby’ stolicy.
Autor: Maria Budacz

i to dobrze...
TO N IE JEST GLUPOTA !!!\
TO JAWNA ZDRADA !!! INTERESU NASZEGO KRAJU !!!,
ZA ILE SPREDADZADZA PAKIET KONTROLNY ? ROSJANOM BO KOMU INNEMU ????
DLACZEGO EURPOL UMOZYŁ 1 MAJU 2010R, NA TRUPIE kaczynskiego GAZPROMOWI 1,3mlda zł...
a 52 % akcji sprzedaja za 3do 4 mlda zł
NAWT KWASNIEWSKI Z L. MILLEREM TAKIEJ GLUPOTY NIE ROBIL ...
LUDXZIE ZACZNIJCEI MYSLEC
A NIE ZE WIELKI "PROFESOR", BALCEROWICZ WAM WCISKA CIMNIAKOM W OCZY ZWYKLY FAŁSZ !!!
PRYWATYZACJI + WYPRZEDAZY ZA BEZCEN NAJLESZYCH DOCHODOWYCH FIRM !!!
TEPAKI CIEMNIAKI !!!!
NIECH SPRZEDAWAJA TO CO PRZYNIOSI STRATY
A NIE ZLOTE KURY ZWRACAJACE SIE "KUPUJACYM " W PARE LAT !!!!
POLSKA TO ZLODZIEJSKI TEPY NAROD KTORYM SIE KIERUJE JAK KTO CHCE .