Chyba każdemu Polakowi w Wielkiej Brytanii chociaż raz zdarzyło się zwrócić uwagę na dziwne zachowanie Brytyjczyków, których nie potrafił racjonalnie wytłumaczyć. Być może skrzyżowane palce czy pocieranie drewnianego stolika, albo zdziwione spojrzenie przy herbacie można wytłumaczyć lokalnymi przesądami, które na Wyspach wpaja się już małym dzieciom wierząc, że w ten sposób chroni się je przed złymi duchami. Liście szczęścia
Część przesądów ma korzenie europejskie i dlatego wiele z polskich wierzeń pokrywa się z brytyjskimi. Potłuczone lustro, przechodzenie pod drabiną jako zwiastun pecha czy szczęśliwa czterolistna koniczyna i końska podkowa mają znaczenie uniwersalne. W przeciwieństwie jednak do polskich wierzeń w Wielkiej Brytanii czarny kot zwiastuje szczęśliwy traf.
Zupełnie dziwne może się Polakom wydawać trzykrotne powtórzenie hasła „white rabbit” czyli biały królik, jako pierwszych słów w pierwszym dniu nowego miesiąca, które ma za zadanie przynieść Brytyjczykowi fart. Ponadto szczęście i spełnienie marzeń oznacza także pocieranie lub pukanie w drewno. Brytyjczycy wkładają także pieniądze w kieszeń nowego ubrania, aby przyniosło mu szczęście. Uczniowie używają tego samego długopisu podczas nauki, co podczas egzaminu, aby długopis przechował wiedzę nim zapisaną. A jesienią w parku można zobaczyć ludzi łapiących spadające z drzew liście. Ponoć jeden złapany liść, to jeden miesiąc szczęścia w nowym roku.
Co do bardziej rodzinnych zabobonów gospodynie uczą swoje dorastające córki, że jeśli dwie kobiety nalewają herbatę z tego samego dzbanka, to istnieje duże prawdopodobieństwo, iż w przeciągu roku jedna z nich zajdzie w ciążę. A jeżeli w jednej szklance znajdą się dwie łyżeczki, szykuje się ślub w rodzinie.
Zabobonna zapobiegliwość
Brytyjczycy mało spontaniczni, wolą raczej dmuchać na zimne i unikać pecha zanim wydarzy się coś złego. Najbardziej więc przestrzega się w Wielkiej Brytanii tych czynności i sytuacji, które przynoszą pecha. Otóż na przykład, jeśli podczas zmywania naczyń w domu coś się potłucze, może to oznaczać kłótnię domowników. Generalnie potłuczone naczynie zwiastuje zepsucie czegoś jeszcze np. więzi rodzinnej. Aby zapobiec zbliżającemu się nieszczęściu i przepędzić czyhające zło, Brytyjczycy wtedy często celowo tłuką inne naczynie. Pecha mogą przynieść także inne zwykłe domowe czynności. Na przykład wiele gospodyń zwraca uwagę na kierunek zamiatania. Zamiatać powinno się do środka domostwa, ponieważ w przeciwnym razie, razem z kurzem wymiata się rodzinne szczęście. Niepowodzenie może przynieść także kupowanie miotły w maju.
Wiele pań domu zwraca także uwagę na to, aby zawsze rozgnieść skorupkę po użyciu jajka w kuchni, ponieważ powszechnie wiadomo, że czarownice rzucają klątwy na marynarzy za pomocą pełnych polówek skorupek. Nie powinno się także odkrawać obu piętek jednego chleba, ponieważ wpuszcza się diabła do domu. Nie powinno się także mijać z kimś na schodach, ponieważ wchodząc w aurę innego człowieka, osłabiamy swoją i przez to jesteśmy bardziej podatni na działanie złych mocy. Brytyjczycy unikają jednak tego fatum krzyżując palce.
Ciekawe jest także to, że mężczyźni nie nucą ani nie gwiżdżą podczas golenia, ponieważ radosny poranny zwyczaj może im przynieść smutne zakończenie dnia. Ziewanie także zwiastuje niefart. Kichanie natomiast oznacza ucieczkę duszy, dlatego ważne jest, aby zakrywać usta przy kichaniu.
Złe fluidy niesie ze sobą także dźwięk karetki na sygnale. Starsze panie często pouczają młodych, że aby zapobiec pechowi w tej sytuacji, należy wstrzymać oddech do momentu, aż zobaczy się czarnego psa.
Wśród pechowych zabobonów nie mogło też zabraknąć słynnego piątku trzynastego. Według starych brytyjskich wierzeń sama data nie jest pechowa, ale pewne czynności tego dnia mogą przyciągnąć pecha. Niepowodzenie czeka tego dnia na tych, którzy ziewają lub obcinają paznokcie. W ogóle paznokcie i ich obcinanie gra dużą rolę wśród wyspiarskich przesądów. Jeśli obcina się je w piątek lub sobotę może to oznaczać wielkie niepowodzenie. W pozostałe dni należy pamiętać, aby spalić obcięte fragmenty, w przeciwnym razie mogą one posłużyć czarownicom w rzucaniu uroków.
Wiele z tych zwyczajów wydaje się absurdalne, ale przecież właśnie o to chodzi w przesądach. W erze nauki i biegu po sukces trudno jest wierzyć w złe moce i czarownice. Pamiętajmy jednak, że zabobony niosą ze sobą historie, o których nie mamy pojęcia. Może to właśnie przesądy są pomostem pomiędzy „wczoraj” i „dziś” danej kultury.
Andrea Dymus
