„Looknij przez ten window czy mój car stoi na streecie”- takie dowcipy układano kiedyś o Polakach mieszkających w Chicago. Polacy z dumą wyjeżdżali do Stanów Zjednoczonych, kiedy w PRL-owskiej Polsce nie było nic na półkach i jakiś czas później, kiedy wydawało się, że USA to także dla nas American Dream. Dziś można dopatrywać się podobnych deformacji językowych u rodaków pracujących w Wielkiej Brytanii. Polski grammar
O piątej będę free. Idę kupić nowego fona. Muszę też wysłać podanie o benefity i dotopupować trawelkę. Jak zapomnę to jutro w busie będę musiała wziąć day ticketa.
Każdy język jest żywy i ulega ciągłym przemianom. Szczególnie więc w emigracyjnych okolicznościach łatwo o nowe twory, które brzmią trochę śmiesznie, a jednak przyjęły się w środowisku Polaków na Wyspach.
Hybrydy językowe to słowa stworzone za pomocą łączenia dwóch języków na potrzeby swobodnego porozumiewania się. Slang oparty jest na języku polskim, ale czerpie słowa i wyrazy z angielskiego, stąd jego nazwa ponglish. Charakterystyczne dla tych hybryd jest spolszczanie wyrazów z obcego języka i dodawanie do nich polskich końcówek. Po dłuższym pobycie w UK Polak zaczyna mylić przypadki i dosłownie tłumaczyć idiomy.
Łatwiej jest czasem spolszczyć angielskie słowo, aby zostało zrozumiane w imigranckich sferach, niż użyć dopasowanego polskiego zwrotu. W ten właśnie sposób powstają różne odmiany mieszanych słów, które zastępują inne polskie zwroty lub też wtrącenia angielskich słów w polskie zdania.
Cateringowe nawyki
Dziś stoję na tillu i dostaję fajne tipy, a wczoraj na floorze customer kłócił się o high chaira dla dziecka. Jest busy, a ja mam breaka i idę na lunch. Zjem sobie burgera i chipsy.
Odpowiedź na pytanie dlaczego stosujemy obce słowa mówiąc po polsku jest prosta. Cały dzień w pracy mówimy i, co ważniejsze, myślimy po angielsku. Skupiamy się więc na angielskiej gramatyce i doborze słów odpowiednich do sytuacji. Istnieją przecież wyrażenia właściwe tylko w określonych okolicznościach, a także takie, dla których w języku polskim brak odpowiedników.
Kiedy więc chwilę później opowiadamy znajomemu rodakowi o wydarzeniach w pracy, ciężko nam zastąpić pewne wyrażenia polskimi słowami. Na przykład jak zastąpić słowo „busy”, tak popularne w cateringu? Był ruch, miałem dużo pracy, ciągle coś się działo. Można i tak, ale dużo łatwiej powiedzieć po prostu „było busy”. Każdy Polak w UK zrozumie znaczenie tego zdania.
Wygoda kontra słownik
Zostało mi trochę cashu. Wsiądźmy w subwaya, zamiast brać autobus, bo jest trafik i jedźmy do city na shopping. Powiedz swojej dziewczynie, że spikniesz się z nią później.
Dla naszych rodzin w Polsce ten slang brzmi dziwnie i może być odbierany jako świadectwo poczucia wyższości i zarozumiałości. Dla Brytyjczyków ich słowa w polskich przypadkach są na pewno śmieszne i prostackie.
Zabiegi związane z tworzeniem wyrazów hybrydalnych mogą mieć także wpływ na język mówiony na stałe. Zmienia się on znacznie pod wpływem naleciałości z innych języków lub slangu. Jedni mówią, że ta odmiana języka pozostanie na Wyspach, inni, że Polacy zabiorą ją do siebie i tym samym przeniosą językowe nawyki do kraju. Nie pomogą tu ustawy o ochronie mowy ojczystej i lamenty językoznawców, bo ludzie mówią tak, jak im wygodnie.
A czy to jest korzystne czy nie? Ciężko powiedzieć. Z jednej strony grozi to zaniknięciem starych polskich zwrotów i słów, ale z pewnością niesie także ze sobą zmiany związane z uzupełnianiem języka, wzbogacaniem go o nowe słowa, które do tej pory nie określały pewnych zjawisk.
Andrea Dymus
