English French German Italian Portuguese Russian Spanish

Na podstawie § 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 13 grudnia...

Email

 

„Na podstawie § 2 rozporządzenia Ministra Spraw Wewnętrznych z dnia 13.12.1981r. w sprawie zezwoleń na zmianę miejsca pobytu w czasie obowiązywania stanu wojennego oraz zasad i trybu postępowania w tych sprawach zezwalam obywatelowi...”

Przepustki obowiązywały w całym kraju

 

Tak ropoczynał się tekst każdego zezwolenia, potocznie zwanych przepustkami, które obowiązywały w Polsce tuż po ogłoszeniu stanu wojennego, 13 grudnia 1981 roku. Każda osoba, która chciała przemieścić się z jednego województwa do drugiego musiała udać się do terenowego działu administracji, by uzyskać odpowiednie zezwolenie na podróż. Przepustki na wyjazd dawały ówczesnym władzom kontrolę nad przemieszczaniem się obywateli Polski w obrębie kraju, aby uniknąć w ten sposób zgromadzeń ludzi. Patrole wojskowe, czy milicyjne mogły wylegitymować każdego obywatela z takiej przepustki. W razie nagłych wypadków, kiedy nie było czasu, by czekać na wydanie zezwolenia, w czasie podróży najlepiej było liczyć na opatrzność boską, czy losu.

 

Nie było mi do śmiechu

 

-Nie, nie miałem problemu z dostaniem przepustki – mówi Andrzej. – Potrzebowałem części do Fiata, a stan wojenny czy nie, ale żyć trzeba. No wszystko byłoby dobrze, ale miałem złą datę wpisaną w moją przepustkę i zauważyłem to dopiero w pociągu, a tu pociąg prawie w Krakowie. Zdenerwowany, myślę, no coś trzeba zrobić. Miałem nadzieję, że może jakoś tak wyminę patrol. Andrzej pamięta do dziś dnia szybkie bicie serca, kiedy patrol zbliżył się do niego i zapytał o zezwolenie na przyjazd do Krakowa. – Chciałem przyznać się od razu, ale bałem się, że wtedy pewnie coś ze mną zrobią. Oni patrzą na ten papierek i mówią mi, co i jak. Ja pytam: Jak zła data? Zacząłem udawać, że nic nie wiedziałem. Zakropiłem to jeszcze góralszczyzną i pomyśleli, no tak wsiowy debil, i puścili – śmieje się Andrzej, ale przyznaje, że wtedy nie było mu do śmiechu.

 

Przestała wierzyć w drugiego człowieka...

 

Beata miała 20 lat, kiedy ogłoszono w Polsce stan wojenny. Pamięta dokładnie niedzielę 13 grudnia, kiedy oglądała w telewizji przemówienie generała Jaruzelskiego i strach o siostrę, która mieszkała na Śląsku. Początkowo telefony nie działały, na poczcie nie można było wysłać telegramu. Pomimo protestów rodziny, zdecydowała, że pojedzie do siostry z wizytą. Jak mówi, nie miała problemów z dostaniem przepustki na cztery dni, ale już na dworcu kolejowym w Krakowie czuła, że coś było nie tak. – Wiedziałam, że nie wyglądałam jak groźny element społeczny, ale te patrole, to sprawdzanie przepustek wytrąciło mnie z równowagi. Po prostu spanikowałam. Nie codziennie się widzi ludzi z bronią, którzy w każdej chwili mogą cię zawrócić do domu, albo nawet przymknąć, bo ci brak jakiejś pieczątki, ale udało się – wspomina tamtą podróż Beata. Po przyjeździe do Katowic od razu zauważyła większą liczbę wojskowych, ZOMO, czołgi i tylko garstkę ludzi na ulicach. – Ja nic nie wiedziałam, że na trzy dni przed moim przyjazdem doszło do pacyfikacji „Wujka”. Informacje nie docierały. Pamiętam tylko moją siostrę. Siedziała w swojej maleńkiej kuchence i płakała. Powiedziała mi wtedy tylko, że przestała wierzyć w drugiego człowieka...

 

Autor: Maria Budacz Zdjęcie: www.wikimedia.org

 
Komentarze (9)
9 Sobota, 18. Grudzień 2010 10:52
tele
najelpiej jak zaczeli otwierać teczki. Co niektorzy to potruchleli, bo wiadomo było, ze nip wyciągnal by wiele spraw na swiatło dzienne.
8 Piątek, 17. Grudzień 2010 19:56
cO
winny czy niewinny?
7 Środa, 15. Grudzień 2010 22:10
bebe
dziwie sie ze ludzie sa tak zadni krwi jaruzelskiego,gdyby nie wprowadzil stanu wojennego ,to nie wiadomo ,czym te strajki ,te protesty by sie skonczyly,a tak ,wladza partyjna z wladza solidarnosci doszla do porozumienia,oczywiscie w pozniejszym czasie,zle sie stalo ze byla pacyfikacja wujka,to jedno zarzucam owczesnej wladzy,teraz mamy niby demokracje ,a ile ludzi odbiera sobie i swoim bliskim zycie ,bo chociaz by protestowali ,to wladza dzisiejsza niczego nie slyszy ,nic sobie nie maja do zarzucenia,ze ludzie gloduja,ze umieraja na ulicach bezdomni,jakos te tematy u nas sa tabu,wtedy ludziom wydawalo sie ze od razu bedzie u nas ameryka ,zeby tylko komunisci wladze oddali ,i co maja zwykli ludzie z tej demokracji,chyba tyle ze moga pojechac do innego kraju za praca,dla mnie tylko to sie zmienilo ,ze moga mnie eksmitowac jesli nie zaplace czynszu za lokum i musialem wyjechac za praca
6 Wtorek, 14. Grudzień 2010 14:27
Olgierd
Mnie denerwuje wybielanie Jaruzelskiego, o gloryfikacji Wałęsy juz nie wspomnę. Obrady okragłego stołu, to zaden sukces Polaków, którzy bez przelewu krwi, przyjeli demokrację. To były układy i układziki, an ktorych zyskali obradujący, a ciemnemu ludowi wmówiono, no ze sukces cywilizowanej Polski, a ilu miało ochote, zeby Jaruzelski zadyndał jak Causescu? A o Wałesie zwanym „bolo” odkrywane sa ciekawe historyjki, chyba ten człowiek odpowie za skaknie przez płotek. Oszukali nas. Co z ludźmi ktorzy stracili bliskich w 1981r. ktorych podjudzono, bo sami podjudzacze byli internowani i przesiedzieli w wiezniu i pisza teraz ksiązki o inwigilacji. A co ze zwykłymi ludźmi? Mam nadzieje, ze Jaruzelskiego i działaczy Solidarności katują duchy zmarłych
i powiem sczerze ze po takich mniejszych miejscowosciach to czołgów zadnych nie było, owszem milicja jezdzila ale oni zawsze jezdzili nyskami i jakos zeby tak strasznie było to na własnej skorze nie odczułem
4 Poniedziałek, 13. Grudzień 2010 21:05
kinga
pamietam ten dzien,wlaczylam tv,nie dzialalo,radio,jakas muzyka klasyczna,powazna,cisza nie do wytrzymania,nerwy ,pytanie,,,co z nami bedzie,,,jak sie to wszystko zakonczy,bylismy mlodzi dlatego nie chcielismy wojny,i potem slowa,ktore na zawsze zapadly w serce,,,,oglaszam stan wojenny,,,na ulicach panika,godzina policyjna,czolgi,zolnierze,milicja,zomo,kto tego nie widzial nigdy nie zrozumie co sie dzialo,a co do podrozy w tamtym czasie ,to tak ,pamietam te przepustki,i panike czy wszystko jest w porzadku,,,,,,a teraz ,coz walesa mowil ze" o take polske walczyl,,,",a ja nie chcezyc w takiej Polsce gdzie nie ma pracy ,godnej zaplaty za ta prace,gdzie ludzie umieraja z zimna ,bo nie maja kasy na opal,gdzie brakuje srodkow na leczenie raka,gdzie o wszystko musisz walczyc do upadlego,gdzie ksieza wyrzucaja ludzi z domow ,twierdzac ze to sa ich nieruchomosci,,,,,nasuwa sie pytanie,,czy warto bylo o taka Polske walczyc.
3 Poniedziałek, 13. Grudzień 2010 19:46
Rafał
Ci którzy mowią ze solidarnosc zmarnowała najlepsza okazje do demontazu PRL podczas stanu wojennego sa jeszcze wiekszymi hipokrytami jak ci ktorzy mowia ze wprowadzenie go uratowalo nas przed inwazja ZSRR. A moze poprostu pomyslec trzeba i nie kierowac sie wyzszymi celami intencjami: Jaruzelski wprowadzil stan wojenny po to by ratowac swa reputacje i zachowac pozycje przed sowietami bo wiadomo jak konczyli ci ktorzy sobie nie radzili bedac na czele Panstwa. Poprostu nie widzial innego rozwiazania by ratowac tylek. Co robili poprzednicy i nastepcy by ratowac wizerunek. Wałesa doprowadzil do upadku rzadu Olszewskiego by nie przepadl w deubekizacji, Piłsudski wprowadzil system autorytarny by nie miec wiecej uatrczek z opozycja. Kaczynski Jarek szuka wsparcia u zmarłego brata, Ksiaze Adam Jerzy Czartoryski ratował tyłek doprowadzajac do upadku powstania listopadowego, Krol Jan Kazimierz uciekł na Slask bojac sie kozakow szwedow i innych podobnych. Mozna wymieniac i wymieniac doszukujac sie roznych rzeczy. Czy poprostu nie mozna tez w tych aspektach patrzyc ze bedac nieudolnym niedoswiadczonym ministrem nie wpadl na inny pomysl jak stan wojenny zeby zachowac pozycje? Czy mam jeszcze przypominac bieruta albo mietka moczara?? Ludzie myslmy troche sami i nei koniecznie istnieja dwie wizje tego wydrzenia. A moze to bylo na reke solidaruchom, a moze ci ktorzy nie wiedzyli juz w istnienie PRL zrobili to by rozpoczac proces demontazu panstwa socjalistycznego? wiel hipotez jest ale nie zostajmy przy tych dwoch ktore nam oferuja.
2 Poniedziałek, 13. Grudzień 2010 16:44
ile
moi rodzice tez do dzis dnia wspominaja, jak musieli bocznymi uliczkami jechać, żeby dostać się do rodziny. Smieja sie jak teraz opowiadają, ale też mieli niezłego stracha.
Pomimo tych złych rzeczy o jakich się pisze o komunie, to dziwne,ale duzo ludzi teskni. Moi rodzice nie mieli lekko,ale wiem że mają sentyment do tatmtych czasów. demokracja w wydaniu polskim ich przerasta, chamstwo, niezyczliwość i ta utarczka w pracy każdego dnia.
1 Poniedziałek, 13. Grudzień 2010 16:06
gal
moja babcia byla w szpitalu. rodzice nie dostali przepustki, zeby ja odwiedzic. Nie wszyscy mieli tyle szczescia, zeby takie zezwolenie dostac. Ludzie tesknia za komuna, nie podoba im sie im to co sie dzisiaj w Polsce, ale chyba nie ma za czym tesknic. ja pamietam tylko kolejki.

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Temat:
Komentarz:

Reklama

  • Najnowsze

  • Popularne

  • Najciekawsze


Rozmowy do Polski , internet w UK, studia w UK, rozrywka w UK, polskie imprezy, kariera w Anglii, prowadzenie dzialalnosci, polacy w UK, podatki w Anglii, praca w UK, mieszkania w UK, wydarzenia w Anglii, motoryzacja w UK, prawo w Anglii, zdrowie w UK, ogloszenia w UK, uslugi w UK, nauka angielskiego w Anglii, polacy w UK, porównanie kont w Wielkiej Brytanii, przelewy w Anglii, dostawcy internetu na wyspach, finanse w UK