Wielka Brytania zaostrza zasady przyznawania benefitów, buntując się przeciwko milionom funtów oddawanych w ręce imigrantów. Polacy protestują i uważają to za dyskryminację. Zamiast pracować wielu Polaków przyzwyczaiło się do pobierania zasiłków, jako że państwo opiekuńcze i tak nie da im zrobić finansowej krzywdy.
Polskie kombinowanie
Wielka Brytania jako państwo opiekuńcze dba o swoich obywateli i mieszkańców, także imigrantów, którzy pracują w UK. Pomoc ta objawia się między innymi tym, że państwo daje możliwość pobierania wielu zasiłków i innych zapomóg na życie, dzieci, mieszkanie i wiele innych. Mają one za zadanie ułatwić życie tym, którzy są w trudnej sytuacji życiowej, mało zarabiają, są na bezrobociu itp. Benefitów jest mnóstwo, można w nich niemal wybierać.
Polacy nauczeni, że należy kombinować i wyciągać od państwa i innych co się da, rozmiłowali się w pobieraniu tych świadczeń. Największą popularnością cieszą się chyba benefity na dzieci. Cała gama dodatków, jaką oferuje państwo, pozwala rodzinie otrzymać całkiem niezłą pensję tylko ze względu na to, że urodziło się im dziecko.
Wiele rodzin z tego właśnie powodu decyduje się na dziecko w Wielkiej Brytanii. Prawda jest taka, że życie w UK jest o wiele łatwiejsze niż w Polsce. Zarobki są większe i dzięki nim można pozwolić sobie na wiele więcej niż w ojczyźnie. Praca łatwa, lekka i przyjemna, no może nie zawsze, ale w wielu przypadkach, dużo pieniędzy, nowy samochód, ładnie urządzony dom, plazma na ścianie i oprócz tego rosnące konto w złotówkach w Polsce, to wszystko z pracy dwóch osób w gospodarstwie domowym. W Polsce to już luksus, tutaj to norma. Dlatego łatwiej tu podjąć decyzję o posiadaniu dziecka, bo po prostu stać nas na jego utrzymanie, wykształcenie, wychowywanie i … zabawki.
Błąd w rozumowaniu
Jednak wielu Polaków myli posiadanie dzieci z posiadaniem większej sumy na koncie. Nic zresztą dziwnego, w końcu uczymy się od wcale nie lepszych pod tym względem Brytyjczyków, którzy robią dzieci, ale potem ich nie wychowują, przyczyniając się tym samym do tworzenia niewykształconego społeczeństwa. Polacy stali się na Wyspach leniwi i zachłanni. Wykorzystują wszelkie możliwe okazje, żeby się dorobić i to jak najmniejszym kosztem. Korzystają z benefitów do tego stopnia, że zmniejszają sobie godziny pracy, aby dostać jak największe kwoty dodatków. Umawiają się na spotkania w biurach Citizens Advice, aby uzyskać prawne porady, ile godzin tygodniowo należy pracować, aby otrzymywać maksymalną kwotę, jaką mogą w swojej sytuacji wyłudzić od państwa.
Skuteczne próby pozyskiwania benefitów dla wielu Polaków stały się sposobem na życie w UK. Pobierają Housing Benefit na mieszkanie, który w niektórych przypadkach może nawet pokryć całą kwotę wynajmu; Working Tax Credit, jako wyrównanie zarobków z zeszłego roku (im mniejsze zarobki, tym większe wyrównanie); Child Benefit, Child Tax Credit, Maternity lub Paternity Pay i wiele innych na dzieci.
Miliony a rozsÄ…dek
Apetyt rośnie w miarę jedzenia, więc w pewnym momencie to już nie wystarcza. Okazuje się, że Polacy są do tego stopnia zachłanni, że rodzice w UK posiadający dzieci w Polsce starają się o benefit rodzinny na dzieci w kraju. Według obliczeń specjalistów ponad 24 miliony funtów rocznie idzie na zasiłki na dzieci w Polsce. Ponad 50 tys. dzieci imigrantów pozostawionych w krajach, dostaje pieniądze od brytyjskiego rządu.- jak pisze Daily Star. Nic więc dziwnego, że Brytyjczycy buntują się przeciwko polskim zasiłkom i benefitom. W końcu to także oni na nie pracują. Z drugiej jednak strony Ania Heasley, prowadząca stronę internetową dla Polaków, słusznie zauważa, że Polacy tylko korzystają z tego, co im przysługuje.
W pobieraniu benefitów nie ma nic złego, póki nie mija się to ze zdrowym rozsądkiem i nie przekracza granicy wyłudzania i oszukiwania państwa, aby się zwyczajnie dorobić na jego dobroci i statusie opiekuńczym. Polacy przyjechali na Wyspy, aby zarobić na swoje marzenia w Polsce, pomóc rodzinom, którym nie wiedzie się najlepiej w kraju, ale w pewnym momencie chyba zapomnieli, po co tu przyjechali… Po pieniądze owszem, ale nie aby oszukiwać państwo i siedzieć w domu, żyjąc z benefitów otrzymywanych na dzieci, które tylko z tego powodu zostały poczęte.
Andrea Dymus
