Powiecie: ona nie ma już o czym pisać, tylko o pogodzie? Pomyślicie: tematy jej się skończyły, a jak nie ma o czym, to pisze o pogodzie. Polak, jak nie ma o czy mówić, to narzeka na pogodę i zdrowie, dla Brytyjczyka dzień jest zawsze piękny.
Polskie narzekanie…
W Wielkiej Brytanii pora roku jest jedna- deszczowa. Deszcz w wielu odmianach pada tu niemalże ciągle, podczas gdy nasze rodziny w Polsce smażą się w biurowych pomieszczeniach czy też prażą się na plaży w Ustce. Organizmy Polaków przyzwyczajone są do wysokich letnich temperatur i słońca, czy też bardzo niskich zimowych temperatur pośród zasp śniegu. Na Wyspach, bez względu na porę roku, dnia czy nocy, wciąż jest tak samo, może tylko trochę chłodniej i wietrzniej zimą niż latem.
Tymczasem lekarze coraz częściej stwierdzają u Polaków na Wyspach depresje czy inne choroby, które wcześniej nie ujawniały się u młodych, aktywnych ludzi. Problemy psychiczne związane z brakiem słońca, a co za tym idzie brakiem odpowiedniej dawki witaminy D w organizmie, której ono dostarcza; reumatyzm spowodowany wilgocią; zwiększenie objawów chorób chronicznych takich jak astma, schorzenia nerek czy zaburzenia krążenia; czy też zwykłe bóle głowy i stawów związane z niskim ciśnieniem atmosferycznym, to wszystko wina pogody na Wyspach.
Badania Polskiej Akademii Nauk jednoznacznie stwierdzajÄ…, że liczba osób wrażliwych na warunki pogodowe wciąż roÅ›nie, głównie w wiÄ™kszych miastach, jako że rozwój cywilizacji wprowadza w życie takie wynalazki jak klimatyzacja czy centralne ogrzewanie, które usypiajÄ… mechanizmy przystosowawcze organizmów. Ale koniec polskiego narzekania…Â
Pogoda pod psem
W Wielkiej Brytanii wpływ pogody na zdrowie traktuje się bardzo poważnie. Istnieje nawet specjalny serwis tworzony przez meteorologów i lekarzy, który informuje przychodnie i szpitale o możliwości wystąpienia np. większej ilości zawałów, dzięki czemu mogą się one do tego przygotować, na przykład poprzez zorganizowanie większej ilości sprzętu do reanimacji czy przygotowanie dodatkowych zespołów ratowniczych.
Dla przeciętnych tubylców temat pogody jest jednak zdecydowanie bardziej fascynujący niż każdy inny. Nigdy na nią nie narzekają i stanowi ona źródło powiedzonek czy żartów. Jaka pogoda była wczoraj, a jak będzie podczas urlopu. Czy jutro będzie cieplej niż dziś i jaki będzie najbliższy weekend. Pogoda to temat do stołu, w pracy, przy piwie czy przy przypadkowym spotkaniu znajomego na ulicy. Nice day, isn’t it?
Ale niestety w Wielkiej Brytanii dzień zwykle nie jest nice. Nawet latem doskwiera nam chłód i wilgoć. Burze i ciągłe deszcze nikogo nie dziwią. Rano jest słonecznie, aż chce się wstać z łóżka, a dosłownie za pięć minut zaczyna siąpić drobny deszczyk, o którym miejscowi mówią it’s drizzling albo mniej elegancko it’s spitting. Kiedy już przebieramy nogami, aby wyjść z pracy, za oknem zaczyna lać deszcz i tak sobie leje przez godzinę, a Brytyjczycy wplątują wtedy w te fatalną aurę koty i psy i mówią it’s raining cats and dogs. Wysuszeni przy herbatce w domowym zaciszu słyszymy szum ciężkich kropli deszczu, rozbijających się o dach. Tym razem sąsiad na balkonie powie it’s lashing, chociaż dla nas bicze wodne dobre są tylko w Spa. A to z kolei zapowiada, że w nocy będzie lało jak z cebra, po tutejszemu it will be bucketing.
Andrea Dymus
