Polska tancerka Ola Jordan wraz z komentatorem sportowym BBC Chrisem Hollins’em wywalczyła Kryształową Kulę w brytyjskim show „Strictly Come Dancing”. Zwycięstwo zapewniły im głosy widzów, mimo że jurorzy wyżej ocenili ich rywali. W finale para przygotowała spektakularny występ, który Hollins zakończył na stole jurorów.
Wytańczyć marzenia
Polka i brytyjczyk zmierzyli się w finale z Rickim Wittle, aktorem serialu „Hollyoaks” i tancerką Natalie Lowe. Holllins od poczatku uważany był za nieporadnego w tańcu, jednak z odcinka na odcinek jurorzy i specjaliści chwalili Olę za “przemianę żaby w księcia” (jak wyraził się jeden z jurorów). „Byłeś moim najlepszym partnerem. Tańczenie z tobą to zaszczyt.” – powiedziała Ola Jordan Dziennikowi.pl po ogłoszeniu wyników.
Ola Grabowska urodziła się w Legionowie pod Warszawą. Tańcem zajęła się już jako dziecko. Kiedy miała 17 lat wygrała Otwarte Taneczne Mistrzostwa Polski, a następnie wraz z ówczesnym partnerem zajęła 12. miejsce w tanecznych mistrzostwach świata. Od zawsze marzyła o zagranicznym wyjeździe.
W roku 2000 przyjechała do Blackpool i tam poznała Jamesa Jordana. Niedługo później brytyjczyk usłyszał, że tancerka szuka partnera. Wsiadł w samolot i przyleciał do Warszawy. “Postawił ze mną na parkiecie kilka pierwszych kroków i stwierdził, że chce, abym wyjechała z nim do Londynu.” - wspomina Ola. Rodzice zgodzili się na wyjazd, ponieważ wiedzieli, że dla Oli to ogromna szansa. Dla niej miała to być życiowa przygoda.
Wiatr w żagle
Po trzech latach pobytu w Londynie para taneczna Ola i James dostali propozycję wyjazdu do Hongkongu. Zanim wyjechali wzięli ślub. Po czterech latach Ola dostała propozycję tańczenia w brytyjskiej produkcji „Strictly Come Dancing”, odpowiadającej polskiemu „Tańcu z gwiazdami”. W pierwszej edyzji tancerka odpadła po trzech tygodniach. Wtedy Ola wraz z mężem wróciła do Hongkongu. Jednak BBC zaproponowało jej udział w kolejnej edycji show. Ola i James Jordan postanowili na stałe wrócić do UK.
Przedsiebiorcza i piękna tancerka dzięki programowi BBC dostała wiatru w żagle. „Udział w tym programie pokazał nam, że stanęliśmy przed dużą szansą. Ludzie zaczęli nas rozpoznawać, otworzyliśmy więc w Londynie własną szkołę tańca. To był strzał w dziesiątkę.”- powiedziała Ola Polish Express.
Wiele razy Ola mówiła także o tym, że w programie BBC chodzi przede wszystkim o popularność i przychylność widzów, a nie o taniec. Przyjmując tę zasadę starała się robić show i zadowolić widzów z odcinka na odcinek coraz bardziej. W końcu brytyjska publiczność zaakceptowała polską tancerkę. Docenili jej talent, pasję i ciągły usmiech na ślicznej buzi. I choc Ola twierdzi, że zawsze miała tremę przed występem, to widzowie spokojnie mogą powiedzieć, że Ola czuje się w telewizji jak ryba w wodzie.
Polka jest rozpoznawalna w centrum Londynu, fani nie dają jej spokoju, a paparazzi nie pozwalają spokojnie wyjść na zakupy. Jednak Ola ma swoje sposoby na dziennikarskie hieny, a popularność ją cieszy. Odpowiada jej też fakt, że realizuje swoje marzenia. Dziś jest bardzo szcześliwa ponieważ w końcu została zaakceptowana rzez brytyjską publiczność i wygrała brytyjski show.
Andrea Dymus
