„Polityka wielokulturowości przyniosła nam wiele sukcesów. Na przykład udało się zwalczyć część naszego rasizmu, a poziom tolerancji dla odmienności jest dziś bardzo wysoki. Nikt nie mówi jednak, że model wielokulturowy działa idealnie. Posunęliśmy się zbyt daleko. Pozwoliliśmy, by poszczególne grupy zaczęły prowadzić równoległe życia prawie bez kontaktu z główną społecznością.”- powiedział Gazecie Wyborczej prof. Ted Cantle trzy lata temu.
Raport mniejszości
Wielka Brytania skupia na swoim terenie wiele narodowości, ras i kultur. Kiedy kraj stał się atrakcyjny pod różnymi, z całego świata zaczęli tu spływać ludzie w poszukiwaniu pracy, godnych warunków życia, aby studiować na renomowanych uczelniach oraz doświadczać europejskiego stylu życia w metropoliach i cywilizowanych miastach. Wyspy goszczą tysiące przyjezdnych, głównie z mniej rozwiniętych rejonów świata, takich jak: Nigeria, Ghana, Pakistan, czy Filipiny. Każda z tych narodowości, patrząc przez pryzmat swojej mentalności i miejsca, z którego wyrosła, inaczej postrzega Wielką Brytanię. Każda z nich ma też wobec niej inne plany. Badania Institute for Public Policy Research wykazują, że większość tych narodowości docelowo myśli o powrocie do własnych krajów.
Większość Nigeryjczyków mieszkających w Wielkiej Brytanii to wykwalifikowani pracownicy naukowi, specjaliści od nowych i wysokich technologii informatycznych itp. „Przez ten cały czas, kiedy mieszkałem w Wielkiej Brytanii, oczywiste było dla mnie, że jestem Brytyjczykiem i Nigeryjczykiem. Nie widziałem konfliktu pomiędzy tymi dwoma.” – mówi Tony. Ale problem rasizmu i dyskryminacji istnieje dla nich bardziej lub mniej wyraźnie. Według zawartych w raporcie wypowiedzi, wielu Afrykanów nie określa Brytyjczyków jako społeczeństwa rasistowskiego, ale stwierdza, że niejednokrotnie dawało się odczuć poczucie wyższości Brytyjczyków wobec nich, czy na przykład przydzielanie mniejszej odpowiedzialności w pracy.
Nudy na pudy
Ghańczycy są największą afrykańską diasporą na Wyspach. W latach 60-tych i 70-tych Wielka Brytania była dla nich niczym marzenie. Uczono ich brytyjskiej historii i kultury, po to, aby mogli marzyć o lepszej przyszłości w Europie. „Raj, jaki pokazują filmy, to wszystko prawda”- mówi Daniel, który pochodzi z Ghany. „Świat możliwości. Niewiarygodne… niebo.”- mówi Haruna. Ghańczycy, którzy w poszukiwaniu odmiennego losu przyjechali za chlebem do Wielkiej Brytanii, uważają to miejsce za raj na ziemi. Mimo to przez te wszystkie lata zawsze czuli się Ghańczykami. „I am too Ghanian to be British”- mówi Julie, która wróciła do Ghany po kilkunastu latach spędzonych na Wyspach.
Chwaląc sobie dostępność do mediów, klimat metropolii, olbrzymie możliwości, czarnoskórzy imigranci wciąż chcą wracać do swojego kraju, a pobyt w Europie pozostawić wspomnieniom. Systemy społeczne i finansowe krajów Afryki pozmieniały się przez ostatnich kilka dekad, dlatego mieszkający w Wielkiej Brytanii Ghańczycy czy Nigeryjczycy chcą wracać do swoich rodzin i pomóc im, już nie tylko finansowo, ale także fizycznie ulżyć ich kłopotom z prowadzeniem gospodarstw domowych. Innymi czynnikami, które wpływają na decyzje o powrocie są ograniczone możliwości rozwoju intelektualnego w cywilizowanym, ale mentalnie nieprzygotowanym państwie, wysoki koszt życia, trudności w odnawianiu pozwoleń na pracę oraz bezwzględna konkurencja imigrantów z Europy. Wielu skarży się także na nudę, twierdząc, że mieli bogatsze życie towarzyskie przy minimalnej dawce stresu w swoim kraju, podczas gdy w Wielkiej Brytanii jest dokładnie odwrotnie.
Na długo i na chwilę
Dla Pakistańczyków Wielka Brytania to przede wszystkim szansa na rozwój intelektualny. „Interesowało mnie prawo. Chyba wszyscy nasi prawnicy, którzy odnieśli sukces, studiowali w Wielkiej Brytanii.”- mówi Imtiaz. Dodatkową cechą tych imigrantów jest to, że większość z nich dostaje wizę na zaproszenie. W ten sposób Pakistańczycy pomagają sobie. Mohd pierwszy raz przyjechał do Wielkiej Brytanii na ślub kuzyna, został dwa miesiące, później przyjechał na kolejne dwa miesiące, potem trzy i pięć. Wszystkie na zaproszenia od znajomych. Ten rodzaj migracji nazywa się migracją łańcuchową. Zachętą dla Pakistańczyków nie jest tylko wysoki standard życia, duże pieniądze i dobra edukacja, ale także to, że mogą z powodzeniem uwolnić się na jakiś czas od rodzin, które ze względu na swoją wiarę, bardzo dbają o swoją reputację. Oznacza to dla muzułmańskich imigrantów możliwość robienia rzeczy, za które w swoim kraju mogliby ponieść gorzkie konsekwencje. Pakistańczycy cenią sobie także poszanowanie drugiego człowieka i rzadko skarżą się na dyskryminację. Wielu wraca lub chce wracać do swojego kraju, głównie ze względu na różnice kulturowe oraz tempo życia. Po powrocie zabierają kawałek brytyjskich zwyczajów do siebie.
Filipińczycy natomiast przebywają w Wielkiej Brytanii głównie na długoterminowych kontraktach. Nie podoba im się to, że nie mogą wyjechać poza granice kraju, ze względu na swoje wizy, ponieważ nie mogą skonsumować zarobionych pieniędzy, na przykład na zwiedzaniu Europy. Skarżą się głównie na to, że nie mają możliwości rozwoju, ponieważ ich kontrakty czynią z nich niemalże niewolników wciąż tego samego miejsca pracy. Pracują w zatłoczonych miejscach, w których brakuje siły roboczej. Zwykle zostawiają całe swoje rodziny w kraju, dzieci wychowują się bez rodziców, z dziadkami lub innymi członkami wielodzietnych rodzin. W Wielkiej Brytanii czują się swobodnie i pewnie, chociaż mają poczucie odmienności ze względu na specyficzny kolor skóry. Nie integrują się z miejscowymi, raczej tworzą sieć przyjaciół zawsze pomagających sobie w potrzebie wśród członków własnej narodowości. Większość z nich zastanawia się nad pozostaniem na stałe w Wielkiej Brytanii, ponieważ jest to dla nich zwykle jedyna szansa na godne i spokojne życie. W efekcie większość z nich wraca do rodzin na Filipinach, już nieco odmienieni są dla bliskich karierowiczami.
Mniejszości narodowe zamieszkujące Wielką Brytanię, kochają ją za szansę, jaką im daje. Przyjeżdżają tu w poszukiwaniu szczęścia i zderzają się z nową rzeczywistością. Przystosowują się szybko, ale nie integrują się z miejscowymi. To sprawia, że powstają nowe konflikty etniczne i narodowościowe na terenie Wysp. Pozornie tolerancyjnych Brytyjczyków denerwuje obecność tak wielu obcokrajowców, a przez to dochodzi do ekscesów i napaści. Dlatego właśnie wielokulturowe UK zostało w lipcu uznane za najniebezpieczniejsze państwo świata, jak podało Daily Mail.
Andrea Dymus
