Portale spoÅ‚ecznoÅ›ciowe sÄ… coraz popularniejsze na caÅ‚ym Å›wiecie. Najpopularniejsze w USA sÄ… Facebook i MySpace, w Europie oprócz nich wszyscy znajÄ… Bebo. W Polsce pionierem jest Nasza-Klasa, ale sÅ‚awne jest także Grono.net. Tak forma komunikowania po raz pierwszy w historii wypeÅ‚nia ideÄ™ stworzonÄ… już wiele lat temu, ideÄ™ internetowej spoÅ‚ecznoÅ›ci. Â
Historia wizji wirtualnej społeczności
Już w 1978 roku w książce Hilltz i Turoffa pt. The Network Nation zaplanowano rozwój Internetu tak, aby stworzyć warunki powstania nowego rodzaju społeczności. Miał to być specyficzny rodzaj grupy społecznej, opartej na kontaktach wirtualnych. Podejmowano różne próby, aby wspomóc jej rozwój, na przykład Usenet, ARPANET i wiele innych.
Pierwsze portale tego typu umożliwiały kontakt głównie z określonymi grupami społecznymi w rzeczywistości. Pionierem w 1995 roku był Classmates.com, który jako pierwszy łączył wirtualnie starych znajomych ze szkół i uczelni. Później zaczęły pojawiać się inne tego typu strony internetowe, oparte na zainteresowaniach i innych zagadnieniach tematycznych. W 1998 roku karierę zrobił SixDegrees.com, który zastosował wszystkie dotychczasowe sposoby gromadzenia ludzi. Pomimo to, ze względu na małe zainteresowanie, musiał zostać zamknięty. Ponownie w 1999 roku pojawiły się dwa nowe portale zrzeszające ludzi: Epinios.com oraz mała brytyjska strona umożliwiająca utrzymywanie kontaktów z przyjaciółmi. Obie jednak skupiły się głównie na możliwości kontrolowania zawartości swojego profilu i dołączania znajomych. I tak też, zbudowany na tej samej zasadzie, w 2005 roku największą popularność zyskał MySpace, a Facebook szybko go dogonił.
Fenomen portali spoÅ‚ecznoÅ›ciowych polega na tym, że dziÄ™ki nim można znaleźć osoby znajdujÄ…ce siÄ™ daleko od nas, co z kolei umożliwia nie tylko kontakt z tÄ… osobÄ…, ale także obserwacjÄ™ co siÄ™ z niÄ… dzieje, nawet bez rozmowy z niÄ…. I tak też ludzie rozmiÅ‚owali siÄ™ w tworzeniu sobie wizerunków za pomocÄ… galerii zdjęć czy opisów pod profilami, oznaczajÄ…cymi na przykÅ‚ad ich obecny stan duszy. Widoczne dla każdego, tworzÄ… Å›wietnÄ… bazÄ™ informacji dla headhunterów, reklamodawców, ale także dla przestÄ™pców. Â
Nieanonimowa anonimowość
Wielu ludzi traktuje Internet jako miejsce, gdzie bezkarnie mogą robić rzeczy, których nie robią, albo których nie wolno im robić w prawdziwym życiu. Paradoks portali społecznościowych polega na tym, że pozwalają nam się czuć wciąż anonimowo, a jednak zakładamy profile wpisując swoje prawdziwe dane, po to aby inni mogli nas odnaleźć i zobaczyć. Połączenie tych dwóch cech może być dość niebezpieczne. Często zapominamy także o tym, że dodając swoich pracodawców do listy znajomych dajemy im pozwolenie na czytanie naszych komentarzy, podpisów pod zdjęciami i opisów.
Jaką siłę ma wirtualny portal i że to, co na nim piszemy nie jest tylko wirtualne, ale przenosi się także na rzeczywistość, przekonała się Lindsay, która na swoim profilu na Facebooku umieściła opis: O mój Boże, jak ja nienawidzę swojej pracy. Nie byłoby w tym może nic strasznego, gdyby nie to, że później Lindsay nazwała swojego szefa perwersyjnym palantem, który każe jej pracować, żeby ją denerwować. Nieco później na jej profilu pojawiła się odpowiedź. Szef napisał: Chyba zapomniałaś, że dodałaś mnie tutaj jako znajomego. Po pierwsze: nie pochlebiaj sobie. Po drugie pracujesz tu 5 miesięcy i nie zauważyłaś, że jestem gejem? (…) Po trzecie: każe ci pracować, bo za to ci płacę. Ale to, że potrafisz zepsuć wszystkie powierzone ci zadania, ma zapewne wpływ na to, jak się z tym czujesz. I w końcu chyba zapomniałaś, że zostały ci dwa tygodnie do zakończenia sześciomiesięcznego okresu próbnego. I rób sobie kłopotu i nie przychodź jutro do pracy, P45 wyślę ci pocztą, a swoje rzeczy możesz zabrać w każdej chwili. I mówię poważnie.
Portalowy dialog zdążył trafił do innych portali zanim zablokowano oba profile. Większość komentujących uważa, że kobieta zasłużyła na zwolnienie ze względu na swoją głupotę. Jeden z komentarzy mówił: To tak, jakby wyzywać swojego szefa przy swoich znajomych zapominając, że on jest w tym samym pokoju i stoi tuż obok nas.
Wyrażanie swoich myśli i obrażanie innych w wirtualnym świecie może być zatem szkodliwe w rzeczywistym życiu. Trzeba więc uważać, co się pisze, a także pamiętać, kto może to przeczytać. Nie tylko obraźliwe treści mogą skutkować poważnymi konsekwencjami. Jeden z pracowników KFC zadzwonił do pracy i powiedział, że jest chory, aby nie przyjść tego dnia do pracy. Na Facebooku umieścił opis, że wcale nie jest chory, a jedynie udaje, bo miał inne plany na ten dzień. Miał jednak pecha, ponieważ jego manager przeczytał opis i zwolnił go w tempie natychmiastowym za kłamstwo.
W dobie Internetu niewielu z nas wyobraża sobie życie bez tego medium. Internet postrzegamy przede wszystkim jako skarbnica wiedzy, narzędzie pracy oraz komunikowania, ale także jako źródło potencjalnych zagrożeń. Portale społecznościowe biją rekordy popularności, jednak niektórzy z nas zdają się zapominać, że mają one także odzwierciedlenie w prawdziwym życiu. Niech te dwa przykłady będą przestrogą dla wszystkich użytkowników Naszej-Klasy i innych takich portali.
Andrea Dymus
