Załoga fabryki Delphi Diesel Systems w Stonehouse otrzymała nakaz komunikowania się w pracy wyłącznie w języku angielskim. Jak tłumaczy swoją decyzję zarząd firmy, chodzi o bezpieczeństwo w miejscu pracy.
Zakaz mówienia w innym języku niż język angielski
W fabryce Delphi Diesel Systems w Stonehouse, jak podaje „Daily Star”, od kilku dni obowiązuje zakaz mówienia w innym języku niż język angielski. Powodem podjęcia takiej decyzji jest troska o bezpieczenstwo pracowników w miejscu pracy. Zakład zatrudnia pracowników różnych narodowości i jak twierdzi zarząd, taka decyzja ma sens, bo w fabryce na co dzień można usłyszeć około 11 różnych języków, co znacznie utrudnia komunikację między członkami załogi. – W zakładzie, w którym wykonuje się skomplikowane prace, to nie jest bezpieczne by mówić w języku, który inni współpracownicy nie rozumieją – powiedział w wywiadzie dla brytyjskiej gazety Richard Gotch, rzecznik firmy.
"Mówienie po angielsku do polskich kolegów było bardzo trudne"
Z decyzji zarządu niezadowoleni są Polacy, którzy najprawdopodobniej byli główną przyczyną wprowadzenia takiego zakazu. – Ludzie zawsze narzekali na to, że mówimy po polsku. Jednak mówienie po angielsku do polskich kolegów było bardzo trudne – przyznała jedna z polskich pracowniczek tej firmy, 30-letnia Milena Jasińska. Firmę skrytykował Jan Zakrzewski, przewodniczący Gloucestershire Polish Club, który stwierdził, że zakaz ten jest nie czym innym, a przejawem dyskryminacji wobec pracowników firmy. Poza tym zauważa, że przepis jest bezsensowny, bo w sytuacji zagrożenia człowiek i tak używa swojego ojczystego języka.
Czy to dobre posunięcie firmy?
Decyzja zarządu fabryki w Stonehouse oburza wielu Polaków w UK, ale są i tacy, którzy przyznają, że to dobre posunięcie firmy, które może wpłynąć na lepsze relacje między pracownikami. Kasia pracuje w magazynie w Trafford, w Manchesterze. Sama przyznaje, że na początku swojego pobytu w UK, kiedy komunikacja w języku angielskim przychodziła jej z ogromną trudnością, ciężko było o nawiązanie jakichkolwiek kontaktów w pracy z Brytyjczykami. Dziś jej język angielski jest na dobrym poziomie i Polka myśli nawet o zmianie pracy na lepszą. Kasia bardzo negatywnie wypowiada się o Polakach, z którymi pracuje. – Zauważyłam, że Polacy nie lubią, jak w pracy mówię z Brytyjczykami. Sami siedzą „w kupie”, izolują się od reszty, a to nie jest zawsze dobre – mówi 25-latka. – A przecież Brytyjczycy są naprawdę cierpliwi. Pamiętam, jak na początku „dukałam” po angielsku, a oni słuchali mnie cierpliwie. Gdyby ktoś tak do mnie mówił po polsku, to przecież ja bym nerwowo wysiadła – śmieje się Polka.
Autor: Maria Budacz


