| Spis treści |
|---|
| Reportaż z planu zdjęciowego filmu „FORUM” |
| 24 Maj 2009 |
| 30 Maj 2009 |
| 31 Maj 2009 |
| Wszystkie strony |
16 maj 2009, Sobota, dzień próbny. Jesteśmy w Preston na rynku już o godzinie 8 rano. Wszyscy pojawili się oprócz jednej operatorki kamery, która z przyczyn niezależnych nie mogła się pojawić. Rozkładamy gazebo i sprzęt. Niebo pochmurne, od czasu do czasu kropi deszcz, na szczęście niezbyt duży.
Na początek robimy próbę do wstępu do filmu czyli czyli krótki monolog wykonany przez naszą dziennikarkę Majkę. Zaczyna padać więc robimy próbny wywiad z jedną z uczestniczek Eweliną pod namiotem.
Po przerwie decydujemy zrobić próbną sondę uliczną. Wychodzimy na ulicę z kamerą i ekipą i zachęcamy ludzi do rozmowy przed kamerą. Wywołujemy zainteresowanie przechodniów; pytają z jakiej telewizji jesteśmy, jaki film robimy i kiedy będzie w kinie. Zaczyna padać mocniejszy deszcz i jesteśmy zmuszeni schować się pod dachem. Za chwilę możemy znowu wyjść i dokończyć sondę. Dzień próbny dobiega końca. Wiemy już co musimy poprawić, co lepiej zorganizować i jakie problemy mogą się pojawić i jak im zapobiec, żeby kolejny weekend zdjęciowy odbył się bez zakłóceń. Tylko pogody nie przewidzimy.
23 maj 2009
Po całym tygodniu uganianiu się za pozwoleniami na filmowanie i innymi formalnościami jesteśmy gotowi rozpocząć właściwe zdjęcia do filmu. Jesteśmy podekscytowani i z ochotą zabieramy się do pracy. Nie pada a to najważniejsze. Podczas rozkładania sprzętu Ewa - makijażystka i Ewelina charakteryzują Majkę. W końcu możemy zaczynać. Robimy po kilka powtórek, żeby w końcu dojść do tej najwłaściwszej wersji, z której reżyser Piotr jest zadowolony i możemy zaczynać kolejną scenę.
Po kilku godzinach intensywnej pracy robimy przerwę i zjadamy kanapki. Czas przenieść się w kolejne miejsce – Preston docks gdzie znowu rozkładamy sprzęt. Tym razem rozkładamy też kran kamerowy, z którego operator kamery Mateusz będzie filmował kolejny monolog Majki. Robi się wietrznie, pogoda zmienia się jak w kalejdoskopie, słońce wychodzi co jakiś czas ale tylko na chwilę. Reżyser wyciska z ekipy siódme poty - powtarzamy scenę 23 razy, żeby w końcu osiągnąć swój cel.

Jest już poźne popołudnie a my jeszcze mamy do zrobienia dwie sceny w innym miejscu. Szybko zwijamy sprzęt i przenosimy się. Jest zimno, jesteśmy już zmęczeni ale mobilizujemy się, żeby wykonać ten ostatni wysiłek i zakończyć dzień zdjęciowy. Udaje się. O godzinie 19-ej kończymy i umówiwszy się na kolejny dzień rozstajemy się.



