English French German Italian Portuguese Russian Spanish
Email

Dlaczego musimy poprawiać nasz wizerunek na wyspach? Skąd przekonanie, że ataki rasistowskie są reakcją na negatywne zachowanie rodaków za granicą?

Jest chyba tajemnicą poliszynela, że wizerunek Polaków za granicami nie jest dobry. Powstaje pytanie, czy nam samym w ogóle zależy na dobrym wizerunku?

Gdyż odnoszę wrażenie, że większość Polaków na emigracji zupełnie nie zawraca sobie tym głowy, oczekując jedynie wysokich zarobków. Inna rzecz, że również w kraju za bardzo nie dbamy o swój wizerunek. Tam wśród swoich nikogo już to nie dziwi, ani nikomu nie wadzą niskie standardy. Tymczasem na emigracji niestety musimy się liczyć z różnym odbiorem. Poza tym, wcale nie wyrażam przeświadczenia, że ataki rasistowskie na Polaków na Wyspach, raczej byłbym skłonny nazywać je na tle narodowym, ksenofobicznymi, a nie rasistowskie, mają uzasadnienie. Pojawia się problem adekwatności. Nawet, jeżeli nasza obyczajowość, charakter i temperament albo zwyczaje mogą wadzić tubylcom, do czego skłania się większośc opinii Polaków przebywających na emigracji w UK czy Irlandii, to karą za ową odmienność nie może być przecież śmierć! Uważam, że powinniśmy bardziej zadbać o lepsze postrzeganie nas, aktywniej promować siebie pośród przecież multietnicznego społeczeństwa wyspiarzy, poszerzyć stopień ich wiedzy o nas oraz wygenerować skuteczne form ochrony, jako jednostek i grupy oraz naszej kultury.

1. Jaki według Ciebie byłby najlepszy grunt pojednawczy dla tubylców i migrantów – chyba nie mecz piłkarski? To samo pytanie zadajesz innym – jakie odpowiedzi i sugestie otrzymujesz?

Odpowiedź jest dość oczywista. Studiowałem antropologię kulturową i znam problemy społeczeństw organizujących się na zasadzie “tygla kulturowego”. Poza tym przebywam na emigracji od 10 lat i regularnie stykam się z bolączkami Polonii angielskiej i amerykańskiej. Powinniśmy brać wzorce z amerykańskiej historii, zarówno jako mniejszość organizująca się na Wyspach, ale powinniśmy także włączyc się w opracowanie modelu współżycia z społeczeństwami lokalnymi. Wydaje mi się, że mamy generalnie dylemat z pragmatycznym wymiarem wolności oraz z zrzeszaniem się, co jest wynikiem złych doświadczeń z czasów komunizmu w Polsce. Zauważam potężny rozdźwięk między społeczeństwem polskim a zachodnim modelem organizacji społeczeństw. My nie chcemy się organizować, bo źle nam się to kojarzy, a przecież tylko tak możemy wytworzyć siły polityczne i ochronne o szerszym zasięgu niż indywidualny. Każdy grunt jest stosowną płaszczyzną pojednania i współpracy, ale warunkim koniecznym musi być wola harmonijnej kooegzystencji jednostek i grup. Jeżeli nie ma takiej intencji, pojawia się kwestia różnic politycznych. I tutaj wracamy do sprawy zrzeszania się. Tylko za pomocą zorganizowanych form ekspresji, promocji bądź ochrony, możemy zawrzeć pakt z Anglikami czy Irlandczykami. Musimy trafnie zdiagnozować sytuację aktualną, a następnie wygenerować instytucje odpowiedzialne za wizerunek i realna kondycję naszej grupy. Indywidualnie zawsze będziemy słabsi, dlatego zwykle ofiarami bojówek narodowych, czy to w Belfaście czy Aberdeen, są pojedynczy obywatele RP. Również sport (także piłka nożna, będąca sportem narodowym Polaków i Brytyjczyków) może być doskonałym polem porozumienia. Ale bez zrozumienia różnic kulturowych i politycznych, oraz bez aktywności z naszej strony, nic się nie poprawi, zwłaszcza w przypadku Irlandii. Irlandczycy zaprawieni w boju, z względnie niedawno odzyskaną niepodległością (a to służy ideologiom narodowym) i walczący z Koroną o resztę terytoriów, nie odpuszczą. Stategicznym węzłem będzie Belfast i zapewne stamtąd otrzymamy jeszcze nie jeden niepokojący sygnał.

2. Kto jest inicjatorem takiej akcji? Opowiedz coś o sobie i przyczynie, która skłoniła cię do takiego apelu. W jakim stopniu jest on stymulowany osobistymi doświadczeniami?

PolishAction.org jest moim pomysłem, do którego udało mi się namówić kilkoro znajomych z Polski oraz z Londynu, którzy podzielają podobne obawy. Katalozatorem całej akcji były coraz częstsze doniesienia prasowe o atakach na Polaków na Wyspach. Drugim motywem takiego działania są moje poglądy na temat kondycji Polski, jako narodu. Uważam, że brak nam jasnych postaw morlanych, zwłaszcza w zakresie działania. Niby w polskiej kulturze rozpanoszyła się instytucja autorytetu, ale dotyczy on raczej autorytetu siły, instytucji typowej dla modelu organizacji społecznej opartej na falii. Fala to model kultury zasadzający się na dominacji silniejszych, niekoniecznie mądrzejszych, inteligentniejszych i lepszych, w tym równiez etycznie. Powiem dosadniej, Polacy nie lubią czynić dobra. Lata komunizmu wszczepiły w nas silny ładunek realtywizmu morlanego. Większość działań projektowana jest w celu osiągnięcia korzyści oraz, co najgorsze, lubimy iść na skróty. Brak nam takich cech jak skupienie, konsekwencja w działaniu, długofalowe planowanie strategii życiowej oraz nie czujemy radości z pracy. Tutaj dotykamy różnicy w  protestanckim i katolickim etosie pracy.

3. Kto tej akcji patronuje? Czy media polskie w Polsce oraz polscy dyplomaci interesują się tą akcją, czy jest to głos wołającego na puszczy?

Tematem tym próbowałem indywidualnie zainteresować różne organizacje oraz środowiska forumowiczów, ale nestety byłem wyzywany od WszyPolaków i nacjonalistów. Nikt nie widział w tym problemu, a dzisiaj Rzecznik Praw Obywatelskich dr. Janusz Kochanowski otwarcie wystosował apel w obronie Polaków na Wyspach oraz powoli właczają sie polonijne oranizacje – jak np. Poland Street, publikująca apel do władz Irlandii w sprawie zabójstw Polaków w Belfaście. Problem w tym, że wiekszość polskich organizacji czy mediów polonijnych traktuje ten problem jako zwykły news albo politycznie, probując zyskać czołową rolę w walce z antypolonizmem. A powinniśmy działać razem, bo gra jest naprawdę o najwyższą stawkę – ludzkie życie. Ile ofiar złożymy na ołtarzu bezczynności i ignorancji? Polskie media dosyć regularnie donoszą o ataku na Polaków, co wywołało już falę zainteresowania tym problemem, ale stronią od jasnej oceny sytuacji. Najtrudniejsza próba jeszcze przed nami, jak z tego wyjdziemy? Czy będziemy umieli ustawić nowe relacje z Brytyjczykami czy Irlandczykami, czy jak coraz częściej słyszymy, się po prostu  wyniesiemy z Wysp. Obawiam się, że przejdziemy scenariusz drugi, gdyż nikomu nie chce się “nadstawić” kilku słów wsparcia oraz wyasygnować kilku funtów na jakąkolwiek ackję poprawiającą wizerunek Polaka w UK.

4. Jakie jest zainteresowanie organizowaniem takich akcji? Jaki jest odzew? Kto i skąd padają konkretne propozycje takich akcji?

Mamy kilkunastu zarejstrowanych użytkowników oraz kilkuset codziennie odwiedających nas internautów. Zdaję sobie sprawę, że to nie łatwy temat, więc wiele osób stroni od tego problemu. Byliśmy i jesteśmy stale karmieni i tresowani, bądź to ideologią sukcesu, przez Platformę Obywatelską i naszego premiera Tuska, albo wcześniej hasłem – wybieramy przyszłość. Odsuwamy się od realnych spraw w rajską krainę materialzmu i konsumpcjonizmu. Akcje natomiast podsuwa życie!

5. Jak bardzo media są odpowiedzialne za kreowanie negatywnych opinii o emigrantach i kto jest najbardziej winny? Może powinniśmy zacząć akcję właśnie od nich?

Powstrzymam się od wskazywania winnych w tym zakresie. Namawiam do większej aktywności własnej i skupienia się na akcjach promujących Polskę, naszą kulturę, zwyczaje etc. Potrzebne są zarówno akcje ochronne, gdyż państwo Polskie przybędzie z pomocą jako ostatnie, oraz akcje kreujące przyjazny i pozytywny wizerunek Polaków. Można pokusić się o szerszą formułę, mianowicie zaprosić do współpracy przedstawicieli innych środowisk narodowych środkowej Europy przebywających na Wyspach.

6. Jaka jest skala rasistowskiej wrogości względem Polaków i innych nacji migrantów? Skąd pochodzą dane i jak bardzo świadczą one o eskalacji zjawiska?

Aby odpowiedzieć na to pytanie naprawdę należałoby przeprowadzić badania statystyczno-socjologiczne. Jedno jest pewne, proces agresji względem Polaków jest zjawiskiem postępującym. Jeszcze 5-7 lat temy, gdy mieszkałem w Lewisham pod Londynem nie było mowy o takich zachowaniach względem Polaków, chociaż już wtedy na wyspach brytyjskich przebywała juz znaczna liczba polskich emigrantów. Przerażają mnie głosy, niestety tak często padające z ust samych Polaków, w tym konsula w Edynburgu Aleksandera Dietkowa, że nie można uprawiać histerii, że to tylko chuligańskie ataki, których nie powinniśmy łączyć z pogróżkami politycznych bojówek narodowych, oraz że to sami Polacy są sprawcami mordów, albo że sami jesteśmy sobie winni, oraz że nie powinniśmy podciągać ataków na Polaków pod termin antypolonizm. Zapytuję więc, ilu musi zginąć Polaków, by uznać to za czynnik niepokojący? Odkrywamy tutaj rosyjską, czy raczej azjatycką mentalność i stosunk do jednostki. Taka jest właśnie różnica między wschodem a zachodem, że na wschodzie wyżej traktuje się wyimaginowane byty jak: los, historia, lud, za nic mając człowieka jako osobę. Tymczasem na zachodzie z szacunkiem podchodzi się do człowieka w jego unikalnej formie – osobowej właśnie. Czy aby cała grupa wyraziła swoje zaniepokojenie czy wsparcie, np. generując jakąś językową formułę obronną lub emitując apel albo akcję przeciwobronna, zjawisko mordów na rodakach musi wypełnić jakąs regułę? Bierzmy przykład z innych państw, które bardzo aktywnie reagują na dyskryminację swoich obywateli czy mniejszości.

7. Czy nie uważacie, że edukację należy zaczynać od najmłodszych? Zabrzmi to jak pozytywistyczne hasło “pracy u podstaw”… Znaczenie szkoły w tym kraju w kształtowaniu zachowań społecznych i prospołecznych i w generalnym wychowaniu jest jeszcze mniejsze chyba niż w Polsce. Więc skorupka nasiąka za młodu tym, co wynosi z niekoniecznie konwencjonalnych , mówiąc delikatnie, brytyjskich domów rodzinnych… Może akcje w imię przyjaźni należy zaczynać od brytyjskiej klasy pracującej na płaszczyźnie rodzinnej właśnie i zaczynać od integracji dzieci i młodzieży?

Postuluję skupić się na sobie. Nie rozbijajmy ich skorupek, a tym bardziej nie pouczajmy, że ich dom rodzinny pozostawia wiele do życzenia w stosunku do naszego, również nie rozwodźmy się nad ich modelem edukacyjnym. Popatrzmy na tę sprawę racjonalnie. Albo się wzmocnimy na tyle, że będą nas szanować, albo nie pozostaje nam nic innego jak ucieczka. Owo wzmocnienie widzę w różnych wymiarach. Wydaje się, że opcja asymilacyjna, z różnych powodów nie jest wyjściem. Skoro państwo polskie, z całą aparaturą ochronną, nie wstawia się na rodakami na emigracji (co jest równiez świadomą polityką postkomunistyczną) pozostaje nam własna akcja. A jaką formułę ona przyjmie, to już zależy od nas samych.

8. Czy wiecie jak z rasizmem radzą sobie inne mniejszości narodowe, np. Pakistańska czy Afrykanie? Oni raczej się “nie szczypią”, mówiąc kolokwialnie… Lepiej wojować (prawnie, nie chodzi mi tu o bijatyki i “walki plemienne”) czy raczej działać dyplomacją – jak w przypadku tej akcji? Jak daleko zajedziemy na pokładzie “przyjaźni”?

Nie stawiałbym tej sprawy tak kontrastowo, że europejczycy to łatwy cel ataku, a przedstawiciele “grup plemiennych” to inny świat – twardzi “negocjatorzy”. Na poziomie bezpośrednim może się tak wydawać; jako eurpejczycy stosujemy bardziej ukryte formy przemocy, zakamuflowane. Proszę pamiętać, że wzorcowa demokracja amerykańska w duzym stopniu wykuwała się w procesie walki grup etnicznych. Mafie narodowe w USA, protesty grup etnicznych i rewolucje obyczajowe subkultur,  doprowadziły do powstania najbardziej liberalnego i harmonijnie kooegzystujacego społeczeństwa w historii, będącego, jako państwo i społeczeństwo, liderem dzisiejszego świata w dziedzienie gospodarki, typu społeczenego i kultury. Czyż nie składamy temu modelowi hołdu, masowo udając się na kinowe seanse takich filmów jak: “Gangi Nowego Jorku”, “American Gangster”, serial “The Sopranos” czy aktualna produkcja “Public Ememies”. O wolność, dumę, honor, swoje prawa czy kulturę trzeba się czasem bić. Pozostaje pytanie, czy współczesnemu Polakowi właśnie o takie wartości chodzi?

9. Jak zachęcić Polaków do integracji? W jakim stopniu jesteśmy sami sobie winni, bo nie integrujemy się, nie uczymy angielskiego, trzymamy się tylko swoich enklawach? Osobiście uważam, że rasizmu i przemocy nie da się w tym kraju zatrzymać w cywilizowany sposób, to głębsza sprawa, na którą brytyjscy politycy nie zwracają uwagi i tymczasem partie nacjonalistyczne i nazistowskie, jak BNP zyskują na popularności… Jak zamierzacie zmobilizować brytyjskich polityków, by zainteresowali się tym problemem. Rasizm to jedna z form ksenofobii, jeżeli nie zniszczy się tej siły edukacją i mocnym planem politycznym, będzie się rozrastała do niebezpiecznych rozmiarów. Może politykom na rękę taki ferment?

Musimy ustalić sobie kilka zasadniczych kwestii. Jestem zwolennikiem liberalnej teorii państwa i społeczeństwa. Jeżeli nie chcemy się integrować czy asymilować  nikt nas do tego nie może przymusić, ale aby żyć bezpiecznie musimy podjąć krok organizujący, gdyż w pojedynkę nie obronimy się przed agresją grupy, organizacji lub całego społeczeństwa brytyjskiego lub irlandzkiego. Zatem z czysto pragmatycznego powodu powinniśmy podjąć akcję. Poza tym kto powiedział, że nauka angielskiego w czymś nam pomoże? Może jedynie opóźnić atak, gdyż nie pobiją nas wtedy, jak wydobęda z nas dokumenty. Inna sprawa, gdyby anglosasi kolonizujący Amerykę rozumowali w ten sposób, dziś biegaliby po prerii amerykańskiej półnadzy i mówili językiem Siuxów czy Navaho. Powinnismy odpowiedzieć sobie na wiele zasadniczych kwestii. O co nam tak naprawdę w życiu chodzi? Czego oczekujemy od emirgacji? Jak chcemy żyć, czy jak nam wychodzi – czy jak sobie zaplanujemy? Jeżeli tak postawimy problem, to jak w świetle jupiterów, objawi się nam nasza sytuacja, nasze możliwości i potencjalne zadania do wykonania. Uważam, że naszym obowiązkiem jest akcja, ja zacząłem od PolishAction.org

Wywiad z inicjatorem akcji PolishAction.org dla RadioSzkocja.pl

przeprowadziła Anna Kozak

 

Dodaj komentarz

Twoje imię:
Temat:
Komentarz:

Reklama

Boksy reklamowe

Odszkodowania w UK

Wypadek lub uszczerbek na zdrowiu w pracy? Upadek lub wypadek samochodowy?

 

Polskie Biuro Rachunkowe - Manchester

Profesjonalni Księgowi, Szybko i rzetelnie!

 

Twoje pieniądze w UK

 

Jak zrobić prawo jazdy w UK?

 

Zakupy na raty! 0%

 

Zamieść boks reklamowy 

  • Najnowsze

  • Popularne

  • Najciekawsze


Rozmowy do Polski , internet w UK, studia w UK, rozrywka w UK, polskie imprezy, kariera w Anglii, prowadzenie dzialalnosci, polacy w UK, podatki w Anglii, praca w UK, mieszkania w UK, wydarzenia w Anglii, motoryzacja w UK, prawo w Anglii, zdrowie w UK, ogloszenia w UK, uslugi w UK, nauka angielskiego w Anglii, polacy w UK, porównanie kont w Wielkiej Brytanii, przelewy w Anglii, dostawcy internetu na wyspach, finanse w UK