Wysadzane autobusy, bombardowane obozy, chwile iluzorycznego pokoju, by ponownie powrócić do walk - to krwawe obrazki serwowane przez media z Ziemi Świętej, do których przywykliśmy.
Nadłużej trwający konflikt nowożytnego świata, izraelsko-palestyński nie robi już na nikim oprócz samych zainteresowanych żadnego wrażenia. Czy jest szansa na pokój? Marina Lewycka wierzy w możliwość dialogu między skłóconymi nacjami.
Krótka geneza konfliktu izraelsko-palestyńkiego
Niektórzy historycy mówią o roku 1948, jako początku konfliktu pomiędzy tymi dwoma krajami na Bliskim Wschodzie. Wtedy to na terytoriach byłej Palestyny, która była pod kontrolą Wielkiej Brytanii proklamowano istnienie państwa Izrael. Nikt nie wziął pod uwagę sprzeciwu Arabów. Ówczesna Palestyna była krajem słabo zaludnionym i rozwiniętym. Co więcej, liczono, że ludność żydowska i arabska będzie ze sobą współpracować. Były to jednak złudne nadzieje, bo jeszcze za czasów istnienia mandatu brytyjskiego dochodziło do ostrych konfliktów między nacjami. Proklamacja państwa izraelskiego stała się przyczyną wybuchu wojny izraelsko-arabskiej, kiedy to Arabia Saudyjska, Egipt, Liban, Syria, Irak i Transjordania zaatakowały młode państwo izraelskie. W wyniku walk, Izrael zwiększył swe terytorium, a Palestyńczycy ratowali się ucieczką do sąsiednich państw arabskich. Istniejące do dziś dnia obozy dla uchodźców palestyńskich są największym problemem społecznym tej części świata. Jak wiadomo takie obozy są idealnym miejscem do rozwoju wszelkiego rodzaju ekstremizmów. Pierwsza wojna izraelsko-arabska to początek działań wojennych na Bliskim Wschodzie, które są prowadzone po dzień dzisiejszy.
Antysyjonizm żydowski
Co jednak ciekawe, do rozłamu doszło między samymi Żydami, którego efektem jest tzw. żydowski antysyjonizm, nurt odrzucający nacjonalistyczny wizerunek państwa Izrael. Antysyjoniści zarzucali i zarzucają państwu izraelskiemu złe traktowanie Palestyńczyków podobne temu, w jaki sposób III Rzesza ‘radziła’ sobie z niearyjską ludnością. Wielu Żydów na czele z ortodoksyjnymi rabinami nigdy nie uznała istnienia państwa izraelskiego, gdyż jak twierdzą nie jest to zgodne z wolą boską.
Bardzo ciekawie sytuacje Żydów po 1917 roku, kiedy Brytyjczycy w Deklaracji Balfoura poparli koncepcję utworzenia żydowskiej siedziby narodowej w Palestynie, ujął Isaac Singer w książce „Certyfikat”. Singer pisze o entuzjaźmie Żydów, których nadzieją na lepsze jutro stało się przyszłe państwo żydowskie. Wielu młodych ludzi wręcz cudem zdobywało certyfikaty(państwo brytyjskie starało się kontrolować wzrost ludności żydowskiej w Palestynie) umożliwiające wyjazd do kibuców. Trudno się dziwić temu entuzjazmowi. Żydzi bardzo często byli i są celem ataków antysemitów, a Wielka Brytania dała im szansę na budowe własnego, niepodległego państwa, możliwość bycia przynależnym do jakiejś ziemi, do jakiegoś kraju. Jak często, chociażby w samej Polsce, traktujemy Żydów jako nie-Polaków, dajemy im do zrozumienia, że Polska to nie jest ich ojczyzna. Dramat milionów Żydów w czasie II wojny światowej utwierdził wielu ludzi w przekonaniu, by państwo Izrael zaistniało na mapach świata. Rekompensata za Wasze błędy polityczne w czasie II wojny światowej, ale dlaczego naszym kosztem?- krzyczeli upokorzeni Palestyńczycy.
Oko za oko
Masakra arabskiej wioski Dajr Jasin, gdzie członkowie skrajnej żydowskiej organizacji Ecel zamordowali 250 dzieci, kobiet i mężczyzn, przepepłnione obozy dla uchodźców, nie trzeba było długo czekać na odpowiedź Palestyńczyków. W ich nastroje bezradności trafiają z łatwością radykalne organizacje islamskie. Hamas to jak wiadomo jedna z najbardziej takich radykalnych organizacji w Autonomii Palestyńskiej. Ludzie przynależący do tej organizacji z imieniem Allaha na ustach idą na pewną śmierć zabijając niewinnych ludzi. Ofiarami ich ataków bardzo często są dzieci. Członkowie organizacji tłumaczą się tym, że każdy Izrealczyk to potencjalny żołnierz (w Izraelu istnieje obowiazkowy pobór do wojska, rozpoczyna się w wieku 18 lat, zarówno dla mężczyzna jak i dla kobiet). Walkę przenieśli na pokłady samolotów, statków, a słowo Palestyńczyk stało się synonimem terrorysty. W odwecie Izraelczycy masowo bombardują obozy palestyńskie. Wydaje się, że nie ma możliwości na jakiekolwiek porozumienie, bo w tym momencie oba narody walczą o przetrwanie.
Czy ktoś jeszcze wierzy w pokój na Bliskim Wschodzie?
Najbardziej obiecująco wygladało porozumienie wypracowane przez Billa Clintona i Ehuda Baraka w Camp David, które niestety zostało zakwestionowane przez Ariela Szarona, ówczesnego premiera Izraela. Czy ktoś jeszcze wierzy w pokój na Bliskim Wschodzie? Marina Lewycka, która w swojej najnowszej powieści „We are all made of glue” wierzy w chęć dialogu między ludźmi. Jej bohaterowie Pani Shapiro pomimo tego, że sama ma korzenie żydowskie i jest całym swym sercem z ludźmi w Izraelu, umie porozumieć się z Alim - Palestyńczykiem, którego rodzina została zmuszona do opuszczenia Palestyny. Oboje są do siebie uprzedzeni, ale ta wzajemna nieufność, w trakcie poznawania siebie traci na znaczeniu, bo okazuje się, że nadchodzi taki moment, kiedy człowiek nie chce niczego innego jak pokoju, porozumienia. Lewycka jest całym sercem ze swoimi bohaterami, których drogi życiowe skrzyżowały się w Anglii. Czy pisarka jest niepoprawną optymistką? Czytając ostatnie doniesienia z Bliskiego Wschoduzdaje się, że niestety tak.
Autor: Maria Budacz
Zdjęcie: www.jezblog.com



pozdrawiam
Dla podtrzymania tego poziomu dodam rowniez link w ktorym znajduja sie interesujace i wazne informacje na powyzszy temat:
http://www.rp.pl/artykul/491225.html
http://www.youtube.com/watch?v=rhUE2tg9igg&feature=PlayList&p=5E31236760C6C7A6&index=0
"Gaza nie zgodzi się na zawieszenie ognia z Żydami. Wręcz odwrotnie — jest spragniona i chce pić krew synów małp i świń, i tęskni do pożerania części ciał tych tchórzy. Dumna Gaza wzywa muzułmanów mówiąc, że nie chce ludzi do swojej obrony, raczej chce, by ludzie z niej wyruszyli do wyzwolenia Palestyny i wygnania przeklętych Żydów.
Gaza nie chce „statków wolności" wiozących blondynki i muzułmanów, chrześcijan, Żydów i ateistów; chce floty wojennej i armii lądowej niosącej czarne, islamskie sztandary, które są afgańskie, syryjskie, egipskie, maghrebskie, jemeńskie, tureckie i kurdyjskie, ustawione w kierunku na wschód od rzeki Jordan, z Żydami na zachód i z ogniem w oczach muzułmanów… „
Wiecej znajdziecie w tym artykule:
http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,7334
pozdrawiam