Brytyjscy studenci wciąż głośno wyrażają swój sprzeciw wobec planowanych przez rząd podwyżkom czesnego za studia i cięciom budżetowym na uczelniach. Na ulice miast wyszło tysiące młodych ludzi z transparentami i flagami.
Do zamieszek doszło w Londynie, a podobne protesty zostały zorganizowane w innych brytyjskich miastach akademickich m.in. w: Manchesterze, Liverpoolu, Sheffield, Bristolu, Southampton, Oxfordzie, Cambridge, Leeds, Newcastle, Cardiff, Glasgow i Edynburgu.
Studenci z Wielkiej Brytanii nie są odosobnieni w swoich protestach, w całej Europie trwają uliczne demonstracje przeciwko reformie szkolnictwa wyższego, które zmierza do prywatyzacji uniwersytetów, a studentów zmienia w element obrotu rynkowego.
W Polsce niedawno również doszło do licznych akcji na uczelniach. Wszyscy sprzeciwiają się idei płacenia za studia, zmniejszania zniżek studenckich i lekceważącego, masowego traktowania na uczelniach.
„Jest to przede wszystkim protest przeciwko fatalnym warunkom studiowania oraz projektowi reform minister Barbary Kudryckiej, zakładających m.in. wprowadzenie częściowej odpłatności za studia - mówi Judyta Tatarek trójmiejska koordynatorka akcji. Polski „Alarm dla edukacji!" był częścią "Światowego Tygodnia Akcji - Edukacja nie na sprzedaż!", czyli drugiego w historii globalnego protestu studenckiego przeciwko komercjalizacji edukacji i Procesowi Bolońskiemu. Poprzedni protest odbył się rok temu
Na zdjęciu: „siedząca” demonstracja w Glasgow, 24 listopada 2010
przyg. Kasia Bednarz


