W poniedziałek, o godzinie 12.00 w południe, stojąc w kolejce w Banku PKO, otrzymałam telefon od brata z Londynu ?Jest praca, możesz przyjechać. Kierownik hotelu powiedział, że możesz zacząć w czwartek na ranną zmianę?. Nie dał mi zbyt wiele czasu do zastanowienia. Planowałam wyjazd za granicę już od roku, ucząc się szwedzkiego i myśląc, że zamieszkam w Sztokholmie.
Kupiłam bilet na autobus i za 30 godzin byłam już w stolicy Anglii. Pierwszy dzień w 4* hotelu, stres i chęć wypadnięcia najlepiej, jak potrafię w roli kelnerki, przyprawiało mnie jednocześnie o radość w sercu. Marzenia o rozmowach po angielsku z rodowitymi Anglikami wreszcie się spełniły! Pech tylko, że niewiele z tego, czego nauczyłam się w szkole w tym języku, mogłam zastosować w praktyce.
Po tygodniu pracy okazało się, że wypłacą mi dopiero po dwóch tygodniach.,a pierwotnie przywiezione 100 funtow rozeszło się w Londynie jak woda i pozostałe ?pennys? nie wystarczyłyby nawet na kwadratowy chleb! Kolejna szybka decyzja: trzeba wyjechać do znajomych w Leeds. Tylko w ten sposób mogliśmy przetrwać w Anglii.
Agencja pracy w Yorkshire, gdzie trafiłam wraz z bratem, pozwoliła mi przekonać się, jak słaba jest moja znajomość ?yorkshire english?. Młody pracownik z akcentem, którego wciąż mam nadzieję nie nabyć po tych kilku latach bycia w Anglii, zadał mi pytania kwalifikujące do pracy w fabryce.
Dwa miesiące pracy w magazynach, sortowaniu ulotek i wkładek do gazet, pozwoliły mi zastanowić się nad tym, co chcę w Anglii. Wariant powrotu do kraju nie wchodził w grę. Byłam zachłyśnięta możliwościami tego kraju, jak dużo można kupić za zarobione pieniądze i jak przyjemnie spedzić wolny czas.
Postanowiłam zmienić branżę i zatrudniłam się w agencji cateringowej. Przyjęcia, wesela, bale ? to był prawdziwie niezapomniany czas. Jednak okres świąt zakończył sie wraz z pracą. Wszyscy powtarzali, że nie znajdę nic w styczniu. Ja jednak szukałam. Wszystkiego oprócz pracy, gdzie musiałabym odbierać telefon. Przecież gość z Revenue, gdzie dzwoniłam, aby otrzymać Insurance Number, rzucił dwa razy słuchawką. Byłam beznadziejna i wiedziałam, że przez telefon sobie nie poradzę.
22 stycznia otrzymałam telefon z prestiżowej firmy prawniczej, która potrzebowała osoby na stanowisko organizatora przyjęć dla biznesmenów. Dostałam tą pracę! Jakaż radość mnie napełniła i z dumą kroczyłam na pierwszy dzień pracy. Pierwsze zadanie: odebrać telefon! Alez jak to, przecież w ogłoszeniu o pracę nic takiego nie było! Miałam wybór: odejść, lub odebrać rozmowę. Odebrałam i nawet... nikt mnie nie zjadł. To dobry znak, pomyślałam i zaczęłam odbierać telefony, mimo śmiechów życzliwych dochodzących z kuchni.
Dziś zajmuję najwyższą pozycję Menadżerską i przewodzę grupie ponad 600 konusultantek i konsultantów Oriflame w Anglii i Irlandii. Obracamy ponad ?40,000 funtow miesiecznie. Jestem samozatrudniona i za tydzień otwieram wraz z moją wspólniczką pierwsze na Wyspach niezależne biuro. Firma dała mi już dwie w pełni sponsorowane zagraniczne wycieczki do ciepłych krajów. Prowadzę szkolenia, na których obserwuję, jak inne Polki rozwijają swoje talenty na Wyspach, jak z zapałem pomagają sobie nawzajem i osiągają coraz to nowe sukcesy. Dla takich chwil warto żyć...



Wiele osob narzeka na monotonie zycie w Wielkiej Brytanii, w wiekszosci sa to osoby ktore maja dosc swojej pracy, ktora fakt przynosi nam zyski, jednak nie rozwija naszych skrzydel. Ja podobie jak Agnieszka pracowalam 3 lata zaczynajac od fabryk, po sklepy i biura, jednak wciaz czulam niedosyt. Od roku jestem menadzerka Oriflame i uwiezylam w swoja sile dzieki tej pracy. Teraz mam mnostwo planow na przyszlosc i motywacje dzieki szkoleniom na ktore uczeszczam oraz kontaktom z osobami ktore odnosza sukcesy. Zycze kazdemu takiej pracy.