English French German Italian Portuguese Russian Spanish
Email

Aby znaleźć pracę zgłosiłem się do agecji typu ?Work & Travel? jakich na rynku jest wiele. Agecja odezwała się do mnie po kilku tygodniach przedstawiając kolejno oferty. Po dwóch nieudanych telefonicznych rozmowach kwalifikacyjnych z potecjalnymi pracodawcami w końcu się udało. Dostałem prace kelnera w małym hoteliku w jeszcze mnieszym miasteczku położonym w północnej, najbardziej deszczowej części Wielkiej Brytanii.

Dzień mojego wyjazdu pamietam jakby to bylo wczoraj. Z jedną walizką i 80 funtami w kieszeni wyruszałem na podbój wysp. Byłem niesamowicie podekscytowany, ale jednocześnie też pełen obaw. Mój angielski był bardzo podstawowy i tak naprawdę nie do końca wiedziałem dokąd jadę i co mnie czeka.

Autokar wysadził mnie w centrum Birmingham i dalej musiałem radzić sobie sam.

Po dojechaniu na miejsce hotel okazał się być małym zameczkiem położonym 7 mil od najblizszego miasta..Na początku nie mogłem narzekac. Warunki mieszkaniowe były bardzo dobre, praca ciężka, ale satysfakcjonująca. Poznałem kilku polaków z którymi mogłem spędzać wolny czas. Niestety jednak po okresie dwóch miesięcy z powodu niewystarczającej znajomości języka angielskiego i przy lekkiej pomocy rodaków straciłem pracę. Miałem tylko tydzień żeby się wyprowadzić, byłem przerażony, kikakrotnie rozważałem mozliwość powrotu. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Po trzech dniach znalazłem nową pracę. Nie zabawiłem tam jednak długo Podszkoliłem język, nabrałem więcej pewności siebie i po trzech miesiącach postanowiłem wyruszyć w dalszą drogę. Zawsze ekscytowały mnie wielkie miasta. Londyn, Manchester, Liverpool to było moje marzenie. Znajomi starali się mnie przekonać, że to podejmowanie niepotrzebnego ryzyka. ?W duzych miastach wszystko jest trudniejsze, a ponadto są drogie i niebezpieczne? słyszałem w kółko. Ja jednak stwierdziłem, że wszystkiego trzeba spróbować na własnej skórze i podjąłem decyzję o przeprowadzce do Liverpoolu .

Pracę i mieszkanie znalazłem w ciągu dwóch dni. Zamieszkałem na przedmieściach dzieląc dom z czterema osobami: Australijką, Amerykanką i Anglikami ? w tak międzynarodowym środowisku nietrudno było podszkolić język. Pracę dostałem w ekskluzywnej restauracji w centrum miata. Poznałem wówczas mnóstwo ciekawych ludzi, w końcu zrobilo się ciekawie.

Moim kolejnym krokiem były studia. Przerażało mnie studiowanie w obcym języku, a także koszty z tym związane (?3000 za studia dzienne oraz ?1500 za studia zaoczne). Początki były ciężkie, najgorzej było połączyć szkołę z pracą. Na szczęście zarówno wykładowcy jak i znajomi z roku okazali się być bardzo pomocni.

Koszty też okazały się być dużo niższe niż się spodziewałem, a to za sprawą dofinansowania z Unii Europejskiej, ktore pokryło wiekszą część opłat.

Dziś jestem na drugim roku zarządzania nieruchomościami. Nie żałuję swojej decyzji, dużo się nauczyłem i nabrałem pewności siebie.

Często myślę o powrocie do Polski, ale na chwilę obecną chcę skończyć studia, nabrać trochę doświadczenia w branży nieruchomości, a później kto wie?.

 




 

Dodaj komentarz

Twoje imiÄ™:
Temat:
Komentarz:

Rozmowy do Polski , internet w UK, studia w UK, rozrywka w UK, polskie imprezy, kariera w Anglii, prowadzenie dzialalnosci, polacy w UK, podatki w Anglii, praca w UK, mieszkania w UK, wydarzenia w Anglii, motoryzacja w UK, prawo w Anglii, zdrowie w UK, ogloszenia w UK, uslugi w UK, nauka angielskiego w Anglii, polacy w UK, porównanie kont w Wielkiej Brytanii, przelewy w Anglii, dostawcy internetu na wyspach, finanse w UK