Nikt się nie spodziewał, że nowy projekt partii konserwatywnej wywoła takie poruszenia wśród Brytyjczyków. A poszło o...śmieci, a właściwie o segregację śmieci.
Â
Punkty za segregację śmieci
Â
W UK, jeszcze za rządów laburzystów, wprowadzono dobrowolny system sortowania śmieci. Przed domami, oprócz tradycyjnych czarnych koszy, pojawiły się zielone, niebieskie i brązowe, do których odpowiednio ludzie wolontaryjnie mieli sortować odpadki. Okazało się jednak, że system ten się nie sprawdza. Wielu ludzi nie używało i nie używa tzw. recycling bins, a rekordy w tej niechlubnej kategorii ku zaskoczeniu wszystkich bije Bristol. Nowy rząd postanowił być bardziej stanowczy w tej kwestii. Politycy zapewniają, że nie zamierzają karać ludzi, którzy nie chcą się przyłączyć do ogólnokrajowej akcji ‘BEING GREEN’, jednakże chcą nagradzać tych, którzy sortują śmieci regularnie. Rząd postanowił wykorzystać projekt, który już od jakiegoś czasu działa w Maidenhead i Windsorze, i który sprawdza się, jak zapewniają tamtejsze władze. Otóż postanowiono nagradzać punktami osoby, które wystawiąją do cotygodniowej zbiórki śmieci swoje kolorowe kosze. Kosze te są ważone, a nastepnie ich własciciele otrzymują odpowiednią do wagi ilość punktów. Punkty można zamienić na voucher, który z kolei będzie można wykorzystać m.in. w Mark&Spencer, Cineworld, czy w Coffee Republic. Rocznie za segregację śmieci możemy otrzymać £135.
Â
Big Brother is watching our waste!
Â
Okazuje się jednak, że nowy projekt spotyka się ze sprzeciwem obronców praw człowieka. -To kolejna próba rządzących monitorowania naszego życia! - mówi Gary, przeciwnik projektu. -Do każdego takiego kosza przymocowany jest chip, który zawiera nasz adres zamieszkania oraz ilość punktów przez nas zebranych. To kolejna próba pogwałcenia praw człowieka – dodaje. Rząd zapewnia, że żadne dane personalne lokatorów nie będą umieszczone na chipie. To jednak nie uspokaja przeciwników tego projektu. –Wiem, że to zabrzmi śmiesznie, ale rząd będzie miał teraz wgląd nawet w nasze śmieci- twierdzi Sue, która nie rozumie potrzeby wprowadzania systemu nagród za sortowanie odpadków. Podobna dyskusja miała miejsce w porannym wydaniu Radio4. Obrońcy praw człowieka obawiają się, że chip będzie zdradzał kim jest właściciel kosza. Przeciwnicy tej ustawy wierzą, że można wiele powiedzieć o człowieku mając ‘wgląd’ w jego kosz. -Na chipie będą pojawiać się dane, ile zebraliśmy punktów, jak często sortujemy śmieci, a to nasza prywatna sprawa- mówi z obawą o nowym projekcie Gary. – Poza tym, system będzie zdradzał kto nie chce się przyłączyć do ogólnokrajowej akcji-dodaje.
Bin tax
Nowy rząd zapewnia, że nie zamierza wprowadzać w życie tzw. bin tax, projektodawcą któregobyli laburzyści. Za nadwyżki niesortowanych śmieci ludzie mieli płacić dodatkowo nawet £50. Konserwatyści chcą nagradzać, a nie karać. Jak mówią, marchewka jest zawsze lepszą opcją, niż kij. Ale co z naszymi prawami? Dzisiaj monitoring naszych koszy, a jutro?
Â
Autor: Maria Budacz



Pozdrowienia.